Wtorek, 12 września 1939

Stefan Starzyński

Nie zamykało się aparatów wcale. Co kilka godzin wysłuchiwało się przemówień prezydenta Warszawy, Stefana Starzyńskiego (...).  Jakżeż głęboko, zwyczajnie, po ludzku wzruszała chrypka prezydenta miasta, który — niby znajomych przez telefon — przepraszał słuchaczów,  że musi mówić niewyraźnie, ale kupcy pozamykali sklepy, do aptek także nie można się dostać, więc nie może kupić sobie jakiegoś lekarstwa, a zdarł już głos od ciągłego mówienia. Jakżeż bliscy byliśmy sobie wszyscy, i on, i my, zwykli mieszkańcy miasta, gdy dziękował przez radio za tyle przesłanych mu natychmiast po tych słowach środków przeciw chrypce! Takie głupstwo, takie nic, a jakże nas zbliżało! Z radia płynęły słowa mocne, wymawiane źle, „nie-radiofonicznie", połykane ze zdenerwowania: ...„Kto chce za Warszawę walczyć i za Warszawę zginąć, niech się stawi na Placu Teatralnym... Odchodzę od mikrofonu i jadę na Ratusz... mam nadzieję, że potrzebnych 300 ochotników już tam wkrótce zastanę...".  A po kilku godzinach drgające wzruszeniem słowa... „a gdy przybyłem na Plac Teatralny... mogła to być najwyżej godzina po wezwaniu, bo jeszcze wstąpiłem gdzie indziej... nie 300 ludzi ale nieprzejrzane chmary ochotników wypełniały plac... Dziękuję Warszawie za jej miłość dla własnego miasta... Nie damy się!...".  I nieco później: „Panie Prezydencie! Gdziekolwiek jesteś w tej chwili i słyszysz te słowa: melduję posłusznie, że rozkaz Twój wypełnimy do końca! Warszawa broni się i bronić się będzie!".
„Wrzesień Warszawy 1939”, Zofia Petersowa, Warszawa 1946

W materiałach dodatkowych znajduje się oryginalne przemówienie prezydenta Stefana Starzyńskiego z 12. września 1939 roku.

 

 

Materiały dodatkowe