Środa, 27 września 1939

ul. Emilii Plater 33

Wyszedłem na ulicę nienaturalnie cichą. Dziwne! Ni świstu spadających, ni huku pękających bomb, ni szumu szrapneli. Za to wszędzie trupy, trupy, trupy...
[...] Szkielet domu, jak objedzony z ciała, bez dachu, patrzy pustymi, spalonymi, czarnymi oczodołami okien. Sczerniałe od ognia i dymu mury nie ukrywały wnętrza, nie osłaniały tego, co się działo za nimi. Trup dziewczyny, nagi, wystawiał na pokaz młode, kształtne ciało. Ten brzuch, wyraźnie zaznaczone piersi, blade, ale bez żadnej skazy. Tylko w biodrze widać było małą plamkę. Tędy wszedł odłamek szrapnela. I te oczy! Oczy! Oczy otwarte, jakby rozdarte w śmiertelnym bólu i strachu, oczy bez dna, w których zachował się cały ten ból, cała bojaźń śmierci, oczy, które żyć będą, póki będą wojny.
Niedaleko inne zwłoki. Zwłoki mężczyzny, zasypane cegłami i tynkiem, okrwawione. Zwłoki, w które jakaś siła potężna wbiła w poprzek płonącą belkę. Przez brzuch i piersi rzucony był kawał węgla drzewnego. I węglem było też ubranie, węglem było ciało. Tylko twarz zwrócona ku górze, wprost do nieba, jak o pomstę krzycząca, kary się domagająca, była nietknięta. [...] Umarł Dante i nie zmartwychwstanie, ale gdyby nawet był i on nie oddałby, nie odmalowałby tych tysięcy trupów ludzi, koni i domów, które wszystkie w niemej skardze leżały nieruchomo nagie, niekryte, groźne. Wszystkie zdawały się niebu i ziemi zadawać jedno i to samo pytanie: Za co? W imię czego?
Archiwum Ringelbluma. Dzień po dniu Zagłady, red. Marta Markowska, Ośrodek KARTA, Warszawa 2008

27 września  zawarto rozejm, w wyniku którego o godzinie 14.00 zaprzestano ognia.

 

 

Mapa

1939 2014

Materiały dodatkowe