Wtorek, 5 września 1939

Dworzec Wschodni

Dziś odbył się silny nalot na przepełniony uciekinierami dworzec wschodni. Zburzono gospodę Polskiego Białego Krzyża. Pod gruzami zginęło mnóstwo ludzi. Przez dworce przeciągają transporty ewakuowanej ludności cywilnej. Ludzie ci opowiadają potworne rzeczy o tem, co się dzieje z transportami w drodze. Są oni głodni, zmordowani i przede wszystkim śmiertelnie przerażeni. Z opowiadań ich widać, że ludzi ogarnął szał pędu naprzód. Nieprzytomna wędrówka ludów. Rzucanie domu, dobytku, byle naprzód, byle dalej od miejsc zamieszkania. Wszystkie drogi zawalone. Wozy, konie, bydło, ludzie z całym dobytkiem. Samoloty latają nisko nad głowami ludzi i koni i biją, biją bez przerwy. Po wyjściu z koszar spotykam na wpół oszalałą kobietę, która powtarza w kółko: - Jestem z Torunia, jechałam z trojgiem dzieci. W czasie bombardowania szosy, straciłam wszystkie. Nie odnalazłam zwłok. Gdzie one są? Jak pani myśli, gdzie one są? Może teraz głodne? Gdzie one teraz są?
W domu spokój. Z głośnika radiowego płyną wiadomości pokrzepiające. Westerplatte broni się. Co chwila rozbrzmiewa: Naczelny Wódz pozdrawia dzielną załogę Westerplatte i życzy sobie dalszego jej trwania na posterunku.
Anna Jachnina, Pamiętniki z obrony Warszawy, red. Halszka Buczyńska, Warszawa 1942.

Mapa

1939 2014

Materiały dodatkowe