Poniedziałek, 11 września 1939

Most Poniatowskiego

Gdziekolwiek się spojrzało, widać było setki ludzi idących pieszo, jadących na rowerach, popychających taczki, a nawet wózki dziecięce, w których umieszczono pościel i nieco jedzenia. Od czasu do czasu pojawiał się jakiś szczęściarz, któremu udało się znaleźć stary wóz. Wydawało się,  że wciąż podążają w różnych kierunkach - na północ, południe, wschód i zachód. Dlaczego tak się działo? Bądź co bądź byli bezdomni. Musieli gdzieś znaleźć jakieś schronienie. Co wieczór o piątej trzydzieści naziści wysyłali jeszcze więcej bombowców i każdego ranka cały kolejny fragment miasta leżał w gruzach. Dlatego też wędrowali, nie zawsze rozsądnie, do innej części miasta w nadziei, że może tam zostaną przygarnięci. Biedni i bogaci przemieszczali się ze sobą, ale pieniądze nie miały już żadnego znaczenia. Wszyscy starali się ratować to samo - jedzenie i pościel.  Koce, materace stawały się najcenniejszym dobytkiem.
Julien Bryan, reporter amerykański ("Kolory wojny" Warszawa 2010)

 

Mapa

1939 2014

Materiały dodatkowe